KOSMETYKI AA- REVEAL YOUTH



Ostatnio poczułam, że wiosna zawitała do mnie na dobre, a to dzięki nowym kosmetykom marki AA z serii Reveal Youth. Szata graficzna tych kosmetyków już sprawia, że uśmiechamy się na ich widok, a ręka sama po nie sięga. Wybrałam dwie kuracje, która miały dać kopa mojej ostatnio zmęczonej skórze, oraz antyoksydacyjny krem na dzień jako uzupełnienie kuracji. Czy te cukierkowe opakowania, zwiastują dobre relacje? 














W skład pastelowej serii wchodzą cztery kuracje do twarzy, oraz uzupełniający krem antyoksydacyjny. Z całej gamy, wybrałam dla siebie kurację wypełniającą zmarszczki, oraz kurację rozświetlająca. To na tym obecnie chce się skupić najbardziej i jak najlepiej przygotować skórę na nadchodzącą wiosnę. Wszystko co ma działanie antyoksydacyjne i rozświetlające od razu muszę sprawdzić na sobie.













Wspomnę o opakowaniach, które są urocze, a dzięki pipetką także bardzo higieniczne. Uwielbiam tego typu rozwiązania, po pierwsze mam kontrolę nad wydobyciem produktu, po drugie wiem, że żadne bakterie nie znajdą się w słoiczku. Pojemność to 15 ml. Każde serum ma bardzo delikatny i przyjemny zapach. Niestety krem znajduje się w klasycznym słoiczku i muszę posiłkować się szpatułką aby wydobyć produkt z opakowania. 













Reveal Youth pozwala na dowolność i kreatywność. Mieszaj, łącz i  baw się. Kuracje możemy stosować solo, dodawać ją do kremu, lub nakładać jako serum pod dalszą pielęgnację (krem) Jako, że jestem fanką pielęgnacji "kanapkowej" stosowałam kuracje, zawsze pod krem. Nawet w przypadku mojej mieszanej cery, nic złego się nie stało. Produkty są na tyle lekkie, że nie obciążają i nie zapychają skóry. 














Błękitna buteleczka, skrywa kurację wypełniającą zmarszczki, która za zadanie ma wygładzić, poprawić napięcie i elastyczność skóry ,a także ja nawilżyć i dotlenić. Kuracja ma postać lekkiego mleczka, które wchłania się bardzo szybko, nie pozostawiając żadnego filmu na skórze. Przy mojej mieszanej skórze, zapewnia mi optymalny poziom nawilżenia. Tuż po aplikacji, odczuwam wygładzenie i napięcie skóry, oczywiście nie możemy tego mylić ze ściągnięciem. Wręcz przeciwnie serum przyjemnie koi naszą skórę. Składniki aktywne to Pro- RA complex,  który stymuluję syntezę kolagenu i elastyny , ekstrakt z algi śnieżnej (uwielbiam ten składnik) kompleks dotleniający O2, który pobudza metabolizm naszej skóry. 
















Żółte pudełko to kuracja rozświetlająca, wobec które jak zawsze miałam największe nadzieje składniki aktywne jakie znajdziemy w produkcie to Witamina E, Witamina C, Ceramid III generacji, który wzmacnia i odbudowuje barierę ochroną naskórka. Serum ma postać żelową, w pierwszym zetknięciu przypomina mi ( w zachowaniu)  kosmetyki ze śluzem ślimaka. Po nałożeniu odczuwam przyjemne napięcie i  wygładzenie skóry, jest ona bardziej "zbita"  Nie zauważyłam, aby serum spektakularnie rozjaśniało skórę, czy wpływało na przebarwienia, ale z pewnością poprawia jej ogólną kondycję i wygląd. Mam wrażenie, że moja skóra jest wypoczęta i wygląda zdecydowanie młodziej i bardziej świeżo. Lubie takie działanie :) 















Krem antyoksydacyjny jest uzupełnieniem i dopełnieniem każdej z czterech kuracji. Działa jak okluzja i "wtłacza" składniki aktywne zawarte w serach w głąb naszej skóry. Krem na postać lekkiego,białego mleczka, który ma neutralny zapach i szybko wchłaniającą się formulację. Składniki aktywne zawarte w kremie to witamina E, SkinQ complex, wyrównujący koloryt skóry, oraz olej ryżowy, bogaty w antyoksydanty i odżywcze kwasy tłuszczowe. Krem nie obciąża skóry, nie powoduje zapychania. Bardzo przyjemnie nawilża i dodatkowo wygładza  skórę. 













Cała seria, sprawdziła się u mnie bardzo dobrze, są to miłe i przyjazne naszej skórze kosmetyki. Przy okazji są one także bezpieczne nawet dla wrażliwej i delikatnej skóry. Nie powodują podrażnień, uczuleń, nie zapychają i nie przesuszają. Fajna baza pielęgnacyjna. która pozwoli dobrać odpowiedni produkt i proporcje, które są dla naszej skóry optymalne. Myślę, że polubicie się z tymi kosmetykami, są dostępne inie zrujnują Waszego portfela. * Dziękuję Michałkowi z bloga Twoje Żródło Urody, za możliwość poznania tych kosmetyków. 






Znacie kosmetyki AA z serii Reveal Youth?  Jeśli jeszcze nie, który kusi Was najmocniej? 


42 komentarze:

  1. wonderful review dear, thanks for sharing, xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jest ta nowa seria, chociaż krem do końca nie spełnił potrzeb mojej skóry. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie kolorystyka delikatna, wiosenna, ale nie wiem czy się skusze na te kosmetyki :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, te Twoje zdjęcia zachwycają ;D Piekne są te kosmetyki AA. Może się skuszę na kurację rozświetlającą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujące kosmetyki. Może na coś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. To już dzisiaj 'enta' recenzja produktów z tej serii, którą czytam :) Dawno nie miałam niczego z AA :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze okazji używać tych kosmetyków, ale bardzo mnie zaciekawiły

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ słodkie te zdjęcia! :) ja pierwszy raz widzę te kosmetyki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aktualnie sięgam po sam krem i jestem zaskoczona jego działaniem nawilżającym. Nie spodziewałam się, że solo (ampułki niedługo włączę do pielęgnacji) tak lekki krem poradzi sobie z mają suchą skórą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowania rzeczywiście bardzo wiosenne, takie pastelowe:). A w dodatku tak dobrze działają:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie miałam niczego z AA :) Zaciekawiła mnie kuracja rozświetlająca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny pomysł z tym mieszaniem :) Szata graficzna opakowań jak i same opakowania bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się pomysł łączenia tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Poznaję te kosmetyki i myślę, ze za jakiś czas również napiszę o swoich spostrzeżeniach. Przyznam, że są zaskakujące..

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeczywiście szata graficzna opakowań cudna; już ona zachęca do kupna :)). Dla mnie zdecydowanie seria rozświetlająca :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach, cudne zdjęcia ;) Kosmetyki AA są mi raczej obce, chyba nigdy żadnego nie próbowałam ;) Wszystko co z pipetą bardzo mi się podoba, więc jestem ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ogromną fanka takiuch rozwiązań, higienicznie i precyzyjnie :)

      Usuń
  17. Bardzo cenię sobie kosmetyki tej marki! Tej serii jeszcze nie testowałam, ale chętnie zmienię ten stan rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię AA, tej serii jeszcze nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. kremów mam pod dostatkiem, ale przyznam się, że obie kuracje wyglądają interesująco, zwłaszcza ta rozświetlająca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak te kuracje sa bardzo interesując, chociaż przyznam, że krem nawilża i wygładza fantastycznie

      Usuń
  20. Przyznam że do serii AA podchodzę z lekkim dystansem, sama nie lubię eksperymentować z dodatkami - wolę używać tego co już wcześniej zrobione;) Niemniej jednak szata graficzna faktycznie jest piękna i przyciąga wzrok!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudna, wiosenna kolorystyka :) narazie zamówiłam zestaw kremów z Vis Plantis, ze względu na naturalny skład, więc póki co na AA się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten kremik jest rewelacyjny! Uwielbiam go:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie testowałam tych produktów , ale bardzo mnie zainteresował twój post <3
    produkty mają śliczne opakowania ;)
    https://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękna grafika i widać, że marka się rozwija, ale na mojej wrażliwej skórze kosmetyki drogeryjne to ciężki temat:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam tej serii. Piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używałam jeszcze produktów z tej serii :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia :) a kosmetyki kuszące widziałam już tą serię i powiem szczerze że chyba w końcu kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ta żółta buteleczki na pewno by się u mnie sprawdziła. Uwielbiam kosmetyk i z Wit C

    OdpowiedzUsuń
  29. Rzeczywscie maja urocze opakowania . Może kiedys wypróbuje

    OdpowiedzUsuń
  30. Wersję żółtą bym przetestował :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kosmetyki bardzo ciekawe, a zdjęcia przepiękne <3
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ładnie się prezentują ;:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa jestem tej kuracji wypełniającej zmarszczki, pewnie na cuda nie można liczyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger