Suplementacja w ciąży i podczas karmienia piersią

Suplementacja w ciąży i podczas karmienia piersią





Macierzyństwo to najpiękniejsza i zarazem najtrudniejsza rola w życiu kobiety, najpierw staramy się o nowe życie i musimy zmobilizować swój organizm do tego, aby mógł przyjąć  to ziarenko i pozwolić mu wyrosnąć. Nasze ciało, zmienia się przez te 9 wspaniałych miesięcy wszystko krąży wokół tej małej istotki, która aby prawidłowo się rozwijać wyciąga od mamy wszystko co najlepsze. Dlatego właśnie w tym szczególnym okresie jakim jest ciąża, musimy zadbać o zdrową, zbilansowaną dietę ( 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia) i odpowiednie nawadnianie organizmu. Dodatkowym źródłem mojej energii jest również suplementacja.  Od początku ciąży, a nawet na długo przed nią, robiłam regularnie badania krwi. Wiedziałam na co trzeba zwrócić uwagę i jakie parametry poprawić. Całą ciążę, także badałam się regularnie, muszę przyznać, że wyniki miałam książkowe. W dużej mierze dzięki suplementacji jaką stosowałam.





















Suplementacja w pierwszym trymestrze ciąży!




Wszystkie moje wątpliwości rozwiewałam w gabinecie lekarskim, dlatego też suplementacja była nie tylko moim wyborem, ale także zaleceniem lekarskim. Nie padły konkretne nazwy, niemniej dano mi wskazówki, czego szukać w takim produkcie. Przede wszystkim, w pierwszym trymestrze ważne jest przyjmowanie kwasu foliowego oraz witaminy D  i na tym się skupiłam.




Suplementacja w drugim i trzecim trymestrze ciąży!


W kolejnych miesiącach chciałam uzupełnić swoją suplementację o kolejne składniki. Początkowo sięgnęłam po witaminy, które poleciła mi farmaceutka, niestety mój organizm źle na nie zareagował, o czym dowiedziałam się dopiero kiedy skończyłam 60 dniową kurację. Nagle problemy gastryczne minęły, choć przypisywałam je ciąży. W tych miesiącach ważne jest, aby dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych mikroelementów takich jak miedź, cynk, selen, mangan, magnez czy chrom. Każdy z nich jest istotny. Chrom pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu glukozy we krwi. Selen pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego. Miedź pomaga w prawidłowym transporcie żelaza we krwi, a wiemy, że obecność żelaza w tym okresie jest kluczowa. I tak oto zdecydowałam się sięgnąć po Centrum Femina DHA 1 Znam Centrum od zawsze, chyba każdy z mojej rodziny stosował, lub nadal stosuje te witaminy i zawsze był zadowolony z wyboru. Poza tym multiwitaminy Centrum są najlepiej przebadaną grupą suplementów na świecie (Centrum® najczęściej pojawia się w badaniach, w których wykorzystano multiwitaminy – na podstawie bazy PubMed, stan na 08/2019. Centrum® było jednocześnie wykorzystane w badaniach – CNTS (Italian Eye), AREDS, PHS II, łącznie na grupie ponad 100.000 osób.) – niezależne badania. Zaufałam po raz kolejny i tak zostało aż do teraz.




Centrum Femina DHA 1 zawiera najważniejsze witaminy i minerały, zalecane w ciąży


  • Spożywanie kwasu dokozaheksaenowego (DHA) przez matkę wspomaga prawidłowy rozwój oczu u płodu i niemowląt karmionych piersią.
  • Foliany (kwas foliowy 400 µg)  przyczyniają się do wzrostu tkanek matczynych w czasie ciąży
  • Jod (200 µg) pomaga w utrzymaniu prawidłowych funkcji poznawczych i prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego
  • Żelazo (27 mg) pomaga w prawidłowej produkcji czerwonych krwinek i hemoglobiny oraz w prawidłowym transporcie tlenu w organizmie
  • Witamina D pomaga w utrzymaniu zdrowych kości i zębów
  • Magnez pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni














Wybrałam gotowy produkt, który zapewnił wszystko to co było niezbędne aby wspomóc prawidłowy rozwój i przebieg ciąży. Jak wspomniałam na początku moje wyniki były niemal książkowe, a każdy mój krok szczegółowo omówiony z lekarzem. Odpowiedni suplement jest wspaniałym dopełnieniem zdrowej diety.















Dlatego po urodzeniu syna, postanowiłam nadal kontynuować suplementację i sięgnęłam po Centrum Femina DHA 2  tym razem dedykowany kobietom w czasie karmienia piersią. Po porodzie zmianie ulega gospodarka hormonalna organizmu, inaczej działa metabolizm, cała energia skupia się na wytworzeniu mleka. W tym okresie musimy zwiększyć kaloryczność naszych posiłków, ale często wspomóc organizm, który jest zmęczony 9 miesiącami ciąży, trudem porodu i stresem wywołanym całkiem nową sytuacją.















Podczas karmienia piersią, istotne jest, aby przyjmować witaminę C, która pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego. Witaminy A, E, witaminy z grupy B , a także magnez i wapń, DHA, jod, który pomaga w prawidłowej produkcji hormonów tarczycy i w prawidłowym funkcjonowaniu tarczycy oraz żelazo, które często trzeba uzupełnić po porodzie. Centrum Femina DHA 2 ma w sobie wszystko czego potrzebuje młoda mama, aby wspomóc organizm w regeneracji. Nie odczuwam żadnych skutków ubocznych, moje wyniki nadal są wzorowe, a maluszek jest silny i zdrowy.






Centrum Femina DHA 2 zawiera składniki dobrane tak, aby nie tylko wspierać zdrowie mamy, ale również dziecka. To zestaw składników wspierających odporność  (witamina C), prawidłową produkcję czerwonych krwinek i hemoglobiny (żelazo) wspieracie gospodarki cukrzycowej (chrom)  czy prawidłowe działanie tarczycy(selen, jod). Odpowiednio dobrana suplementacja, w połączeniu ze zdrową, zbilansowaną dietą, może być dużym wsparciem kobiety w połogu, oraz w trakcie karmienia piersią.










Cieszę się, że poszłam taką droga, od początku wszystko przebiegało prawidłowo i uważam, że suplementacja oraz zdrowa dieta to właściwa droga. Jestem ciekawa jaki jest Wasz stosunek do suplementacji w ciąży i w okresie karmienia piersią?


*Tekst powstał we współpracy z Pfizer Trading Polska


I LOVE BOX- PUDEŁKO PREMIUM

I LOVE BOX- PUDEŁKO PREMIUM




Tradycyjnie już, przychodzę do Was, aby wspólnie omówić kwietniową edycję I LOVE BOX. Przyznaję, że uzależniłam się od tego comiesięcznego dreszczyku emocji, co tym razem znajdę wewnątrz pudełka. Trudno uwierzyć, że  po tylu latach wciąż mnie to kręci. Dzięki pudełkom miałam możłiwość poznać wiele marek, których nigdy wcześniej nie widziałam. I co więcej znaleźć wśród nich swoje totalne hity pielęgnacyjne. Jak wypada kwietniowe pudełko premium, zobaczcie 















Zacznę od produkty, który jest mi bardzo dobrze znany, miałam już wiele wariantów zapachowych i za każdym razem jestem zadowolona. Żel pod prysznic I Love to produkt, który każdy z nas zużyje, a te kolorowe i soczyście pachnące szczególnie miło się używa. Cena ok 15 zł/ 500 ml


















Kolejny kosmetyk z rodziny I Love to mgiełka do ciała o zapachu czarnego bzu. Bardzo lubię stosować mgiełki, zwłaszcza latem. Na rozgrzanej słońcem skórze, dają przyjemne uczucie ochłodzenia i ekspresowego odświeżenia. Lekka, nie klejąca się formuła i piękny zapach. Idealnie! cena 21 zł/ 150 ml 
















Mój osobisty hit tego pudełka to ujędrniająco-rozświetlające serum do ciała, marki Sevenea. To luksusowe serum za zadanie ma nawilżyć, ujędrnić i rozświetlić nasze ciało. Połączenie botanicznych olejków i ekstraktów: olejku ze słodkich migdałów, oliwki z oliwek, ekstraktu z moreli i olejku winogronowego sprawia, że skóra staje się jędrna, elastyczna i nawodniona. Ta niepowtarzalna kombinacja zaawansowanej technologii i naturalnych składników nadaje skórze miękkości i gładkości przez cały dzień. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się u mnie, ciało po ciąży potrzebuję takiego wspomagania, mam nadzieje, na spektakularne efekty :) cena serum to 350 zł / 200 ml 
















Kolejny produkt już znam i zużyłam z wielką przyjemnością. Tonik do twarzy firmy Sensum Mare. Ten tonik to istna perełka, genialnie nawilża i koi skórę. Wręcz ją nawadnia i odżywia, jest to coś na pograniczu toniku i esencji, mgiełka jest bardzo delikatna, cudownie się go aplikuje na skórze i skóra cudownie na niego reaguje. Polecam! Cena się waha w zależności od sklepu ok 50 zł 















Na koniec maska w płacie Manefit z wyciągiem z lilii, która za zadanie ma rozświetlić nawilżyć i rozjaśnić naszą skórę. W składzie znajdziemy także niacynamid, który działa na nasze przebarwienia i ujednolica koloryt cery. Liczę na miłe chwilę w jej towarzystwie, kocham maski w płacie, zatem dla mnie to kolejny bardzo trafiony produkt. Cena 9 zł/ szt 















Jestem zadowolona z zawartości, same konkrety i pełnowymiarowe produkty, to lubię! Wszystko jest zgrane i fajnie się uzupełnia. Taki box, to fajny pomysł na prezent dla mamy, czy przyjaciółki. Osobiście, najbardziej liczę na serum do ciała, do wakacji przyda się je nieco odżywić i zregenerować. Od serca polecam tonik, bo jest naprawdę znakomity! A Tobie który kosmetyk najbardziej wpadło w oko? 





Zamawiacie boxy kosmetyczne? Lubicie testować nowości? 
wiosenny spacer | sukienka z Bon Prix

wiosenny spacer | sukienka z Bon Prix



Cieszę się, że wróciła namiastka normalności, znowu można udać się  do lasu, czy parku. Przejść się niespiesznie alejkami, wśród drzew i śpiewu ptaków. Wiosna to przecież najpiękniejsza pora roku i nie przeszkadza mi nawet zbytnio fakt noszenia masek, kiedy mogę wyjść z domu i uciec gdzieś poza miasto. Wszyscy jesteśmy spragnieni przebywania na świeżym powietrzu i obcowania z przyrodą. Nic tak nie koi i nie poprawia nastroju! Mam nadzieję, że nie zabraknie nam tych chwil i z czasem będzie można wybrać się na dalszą wycieczkę. 


























Przy okazji takiego spaceru, udało mi się zrobić dla Was kilka zdjęć, koniecznie chciałam pokazać Wam sukienkę, która od pierwszej chwili stała się moją ulubioną. Jest bardzo wygodna, uszyta z miękkiej i przewiewnej wiskozy. Pięknie podkreśla figurę i tuszuje niechciane partię. Pisze o tym, ponieważ jest obecnie w promocyjnej cenie, a jest absolutnie warta każdej złotówki. Kupicie ją w BonPrix

















Groszki to wzór, który bardzo mnie urzekł, jest ultrakobiecy, wręcz dziewczęcy. Dodaje nam lekkości i swego rodzaju uroku. Zachowuje nadal elegancki ton i nadaje się na wiele okazji. Sukienka jest idealną opcją na wiosenny, ciepły dzień. 




















Możemy zestawić ją z czym tylko zechcemy trencz, ramoneska, lub klasyczna marynarka... to samo tyczy się obuwia. Stawiam na wygodę, pchać wózek w szpilkach to nie dla mnie. Ale ta sukienka, fantastycznie zgrywa się z moimi ukochanymi Conversami. Lubie takie połączenie!













sukienka BonPrix
torebka Sinsay
kurtka- Sinsay
buty Converse
kolczyki Tous 






Jak wam się podoba sukienka? chętnie ubieracie sukienki? czy to raczej opcja zarezerwowana na szczególne okazje? 





Jajko-Usypiajka ,,Lulanko''  białe szumy + kołysanka

Jajko-Usypiajka ,,Lulanko'' białe szumy + kołysanka





Dzisiaj pora na kolejny wpis z cyklu niezbędniki mamy i synka, w zasadzie mamie dobrze robi krem nawilżający i korektor pod oczy, a także filiżanka czarnej kawy, ale synek już jest bardziej wymagający :) Zatem, nie przedłużam i pokazuję Wam nasze odkrycie ostatnich tygodni. Niezawodne, poręczne, wygodne i wielozadaniowe jajko! Zapytacie, co jajko może mieć wspólnego z dzieckiem, a tym bardziej z młodą mamą? I tutaj Was zaskoczę, otóż od jajka wszystko się zaczyna i na jajku kończy :) Ta sympatyczna forma, kryje w sobie różne dźwięki, które kojąco działają na nasze pociechy. 
















Lulanko, to niezawodny pomocnik każdej mamy. Każde jajko-usypiajka emituje 6 dźwięków klasyczna kołysanka, szum, biały szum, fale morskie, oraz bicie serca w łonie matki. Każdy z tych dźwięków ma kojący i uspokajający wpływ na dzieci. Pozwala się wyciszyć, zrelaksować i spokojnie zasnąć, lub zwyczajnie uspokoić podczas płaczu. 


















Lulanko, wyposażone jest w regulację głośności danego dźwięku, dzięki czemu można dostosować głośność do sytuacji, pory dnia, czy też miejsca. Pozwala także trzymać jajko w bezpiecznej odległości od dziecka. Funkcja, która jest wspaniałym udogodnieniem, to czujnik głosowy dzięki temu, kiedy dziecko zaczyna płakać, kojące dźwięki same zaczynają grać. To bardzo pomocne, zwłaszcza, kiedy nie możemy od razu podejść do dziecka. Dzięki znajomym  dźwiękom, maluch się uspokaja, lub na nowo zasypia. 



















Całkowite ładowanie baterii trwa 3 godziny, jajko dodatkowo wyposażone jest z uchwyt, dzięki któremu możemy przypiąć lulanko do wózka, lub łóżeczka. Jajko jest małe, lekkie i poręczne nie będzie zajmowało dużo miejsca w torbie, a uważam, że warto mieć je zawsze pod ręką. Łatwo je także utrzymać w czystości, wystarczy przetrzeć chusteczką, nie zbiera na sobie tyle kurzu co np: pluszowe wersje tego typu urządzeń!


















Dlaczego tak je uwielbiamy? Jajko pomaga się zrelaksować  i wyciszyć przed snem. Ułatwia zasypianie, po całym dniu pełnym wrażeń. Jest bardzo przydatne, kiedy maluch płacze i jest marudny. Najlepiej sprawdza nam się bicie serca w łonie mamy, a także szum morza. Mój synek, zasypia w mgnieniu oka przy tym kojącym dźwięku. Sama lubię się  niego wsłuchiwać, pozwala mi się odprężyć i rozmarzyć... Lulanko sprawdziliśmy w różnych sytuacjach i ono naprawdę znakomicie działa. Szybko przynosi spokój i pozwala maluszkowi się uspokoić, płacze i złości natychmiast odchodzą w niebyt, a sen jest spokojny i pozwala na regenerację organizmu. Jeśli szukacie małego pomocnika dla siebie, lub czegoś na prezent, warto się skusić, zwłaszcza, że to polski produkt w przystępnej cenie!















Jak Wam się podoba taki pomocnik? Jak Wasze pociechy reagują na biały szum? 

Long Time No Shine Setting Powder | puder matujący od Lancôme

Long Time No Shine Setting Powder | puder matujący od Lancôme



Dobry puder utrwalający to połowa sukcesu w makijażu, zwłaszcza kiedy mamy problematyczną cerę i mowa tutaj o wielu aspektach. ( skóra przetłuszczająca, się, przesuszona, odwodniona, trądzikowa, czy dojrzała) Dobranie odpowiedniego pudru, zajmuje wiele czasu i łączy się z zużyciem wielu opakowań tego kosmetyku. Mam cerę mieszaną, która po ciąży coraz bardziej skłania się ku cerze normalnej. Nadal jednak stosuję pudry, lubię ten efekt dopełnienia, czuje, że makijaż jest wykończony i mogę cieszyć się nim przez długie godziny. A wszystkie kaprysy mojej cery, są ładnie wyciszone.















Generalnie sięgam po pudry sypkie, przekonałam się do nich wiele lat temu i tak zostało do dzisiaj. Oczywiście w torebce mam puder, wyposażony w lusterko, który sprawdza się w awaryjnych sytuacjach. Na toaletce jednak zawsze mam sypki wariant! Obecnie od pudru oczekuję utrwalenia i lekkiego zmatowienia skóry. Omijam płaski mat, zdecydowanie bardziej stawiam na miękkie, satynowe wykończenie.















Lancome Long Time No Shine, to puder nico inny niż te, które używałam do tej pory. Ma lekko beżowy kolor, ale nie musicie się go obawiać, nie zmienia koloru podkładu, jest neutralny na skórze, jak puder transparentny. Co jest w nim wyjątkowego, to lekka poświata, woal dodający skórze delikatnego blasku, absolutnie nie mylcie go z brokatem i niechcianymi drobinkami. Jest to bardzo subtelny efekt, niczym mgiełka. Jeśli znacie Meteoryty marki Guerlain, to jest to coś w tym stylu. Nasza cera jest bardzo wygładzona, jakby ulepszona filtrem rodu z Instagrama. Odbija światło, a my wyglądamy na wypoczęte i młodsze ;) Jednocześnie puder bardzo dobrze utrwala nasz makijaż, reguluje pracę gruczołów na wiele godzin i w zasadzie o poprawkach w ciągu dnia możemy zapomnieć!






Bardzo się z nim polubiłam, moja skóra wygląda na wypoczętą, co przy noworodku często mija się z prawdą, niemniej lubię tego typu kosmetyki, które oprócz pierwotnego przeznaczenia, mają w sobie w jakiś bonus, coś co  wyróżnia je na tle innych.



Skład Inci: talc,silica,synthetic fluorphlogopite,dimethicone,boron nitride,magnesium stearate, diphenyl dimethicone/vinyl diphenyldimethicone/silsesquioxanecrosspolymer,methicone,hydrogen dimethicone ,[+/, may containci 77491, ci 77492, ci 77499 / iron oxides , ci 77891 /titanium dioxide]






Krzemionka absorbuje sebum i reguluje pracę gruczołów łojowych, natomiast mika, pięknie rozprasza światło i sprawia, że optycznie nasza cera jest gładsza, a rysy bardziej miękkie. Puder nie powoduje zapychania, wspaniale współgra z każdym podkładem jaki posiadam, zarówno z tymi marek selektywnych, jak i tych z drogeryjnych półek. Puder ma dość dużą pojemność 10 g, w przypadku pudrów sypki, to wystarcza naprawdę na długi czas, nawet przy codziennym stosowaniu. Cena różni się w zależności od sklepu, ja najtańsza opcję, znalazłam w sklepie Notino.pl










Bardzo się z nim polubiłam, utrwala na długie godziny, nie wymaga poprawek w ciągu dnia. Wspaniale współgra z pozostałymi kosmetykami, a co najbardziej mnie w nim ujmuje, to ta mgiełka magii, odrobina rozświetlenia, subtelnego blasku, dzięki czemu, skóra wygląda naprawdę pięknie! Czuję się rozpieszczona w pełni!






Jaki jest Twój ulubiony puder? Wybierasz sypkie, czy w kamieniu?
Personalizowany kocyk, najpiękniejsza pamiątka z dzieciństwa

Personalizowany kocyk, najpiękniejsza pamiątka z dzieciństwa





Zawsze byłam bardzo sentymentalna i od zawsze wiedziałam, że od pierwszych dni życia mojego dziecka, będę kolekcjonowała z nim i dla niego nasze wspomnienia. Cieszę się, że w obecnych czasach mamy możliwości, aby móc skompletować wspaniałe pamiątki, które mam nadzieję, przetrwają całe lata. Zapewne każda mama wybudzona w środku nocy, wypowie te magiczne cyfry bez zastanowienia.Data przyjścia na świat jej dziecka, wzrost, waga i godzina wyryte są w naszej pamięci i sercu już po kres. Dlatego te cyfry mają taką siłę i dlatego, chciałam je zachować także ku pamięci mojego syna. Personalizowany kocyk wydał mi się wspaniałym pomysłem. Funkcjonalny, piękny i wyjątkowy... 
















Każde dziecko jest w oczach matki wyjątkowe i wspaniałe, chcemy dać mu cały świat i składamy mu obietnice, że któregoś dnia ów świat zdobędzie. Dlatego kocyk z mapą świata, wydał mi się tak bardzo wymowny. Mój syn stał się dla mnie całym światem, ja pragnę pokazać mu całe piękno tego  świata i jestem przekonana, że on ten cały świat zdobędzie :) Zanim to jednak nastąpi, niech ta mapa świata, będzie zwiastunem wspaniałych przygód, wielkich możliwości i potęgi marzeń. 


















Oczywiście kocyk, przede wszystkim spełnia swoje zadanie, miękko otula naszą pociechę do snu. Jest wykonany w 100% z bawełny także jestem spokojna, co do jakości materiału z którego został wykonany. Kocyk bardzo dobrze się pierze i szybko schnie. W sklepie znajdziecie mnóstwo wzorów i możecie dowolnie personalizować swój kocyk. Możecie postawić na metryczkę, samo imię,ważne dla Was hasło lub cytat. Macie tutaj sporą dowolność w wyborze!

















Te magiczne chwile chce się zatrzymać na zawsze, doskonale wiemy jak szybko rosną nasze pociechy, dlatego trzeba się z tym spieszyć :) Postanowiłam także zachować na pamiątkę odcisk stópki, ale w nieco inne formie, niż popularne odciski w masie solnej. Muszę przyznać, że opcja poduszeczki z tuszem jest niesamowicie wygodna i bardzo szybka w wykonaniu. Pierwsze użycie i pełen sukces, dodatkowo zero zabrudzeń i sprzątania. Idealnie! Zestaw do stworzenia takiego odcisku znajdziecie tutaj 






























Pomyślałam sobie, że taki spersonalizowany kocyk, to idealny pomysł na prezent. Możemy go podarować z okazji babyshower, jako prezent po narodzinach dziecka, czy tez z okazji Chrztu Świętego. Tak naprawdę każda okazja jest dobra, żeby podarować komuś lub sobie coś pięknego. Sama mam zamiar zachować ten kocyk i podarować go mojemu synkowi, kiedy będzie już dorosłym mężczyzną. Jestem ciekawa jak zareaguje, czy go rozpozna? Ciekawa jestem, czy uda mu się zobaczyć cały świat, który obiecałam mu podarować. Najpiękniejsze w posiadaniu tego koca jest niekończąca się historia, kto wie, może kiedyś zobaczą go nawet moje wnuki...













Podobają Wam się personalizowane prezenty i elementy wyprawki? 

Yves Saint Laurent- Libre zapach wolności

Yves Saint Laurent- Libre zapach wolności




Nie będę ukrywać, że w przypadku tego zapachu, najpierw skusił mnie flakon. Złoty, dostojny i eloegancki, pomyślałam, że pięknie wyglądałby na mojej toaletce. Kupowanie zapachów w ciemno nie leży w mojej naturze, dlatego udałam sie do perfumerii, by zapoznać się z zapachem. Pierwsze zetknięcie i już mogłam powiedzieć, że zapach jest z rodziny tych, które lubię nosić. Słodki, ciepły i otulający, jednocześnie zdecydowany i bardzo kobiecy. Pięknie się rozwinął na mojej skórze i zachował swoją moc do póżnego wieczora. Nazajutrz dokonałam zakupu w mojej ulubionej perfumerri Notino (gdzie zawsze szukam okazji cenowych) i dzisiaj po czterech miesiącach nadeszła pora, aby powiedzieć za co je tak kocham!
















Kompozycję przygotowano w stylu fougere, a jej twórcami są perfumiarze Anne Flipo i Carlos Benaïm z firmy IFF. Zapach zawiera lawendę z południowej Francji, wanilię z Madagaskaru, kwiat pomarańczy, ambrę, neroli i mandarynkę.






Nuty głowy: mandarynka, lawenda, czarna porzeczka, petitgrain
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, lawenda
Nuty bazy: cedr, ambra, piżmo, wanilia
















Na początku dominują cytrusy i piżmo, kolejno wkracza czarna porzeczka, wszystko to podane na poduszce słodyczy, kiedy ta traci na swojej mocy, nadchodzi majestatyczna lawenda podszyta pomarańczą. Całość jest słodka, ale nie dusząca. Kompozycja jest ciepła i otulająca... znacie to uczucie ciepła na skórze... Tak właśnie się czuję, kiedy je nosze. Dobrze mi tak, ciepło i zmysłowo! Perfumy są bardzo kobiece, ta kobiecość wręcz od nas emanuje. Podkreśla naszą siłę, nasz seksapil. Nie przejdziesz niezauważona, bo ten zapach dodaje siły, uskrzydla i wydobywa z nas to czego często nie jesteśmy świadome (jeszcze) Wydobywa z nas pewność siebie i sprawia, że czujemy, że możemy dokonać wszystkiego. 
















Perfumy są wielowymiarowe, nie stają się płaskim dodakiem, one całe nas definują! Dodają nam pewności siebie, podkreślają naszą kobiecość. Używłam ich w połogu, to trudny czas dla każdej kobiety. Musimy odzyskać siły, oswoić się z nową sytuacją. Zmierzyć się z nieco innym odbiciem w lustrze, zawalczyć o pworót do dawnej formy. I wiecie co, taka prozaiczna rzecz jak perfumy, potrafiły dodać mi w tych momentach pewności siebie. Ten zapach jest silny i sprawia, że my także dostajemy porcję energii, która wspaniale nas napędza! 















Pierwotna myśl o tym, że flakon pięknie będzie prezentował się na toaletce okazała się trafna! Piękne złoto, rozświetla moją kolekcję perfum. Libre, znaczy wolny i niech każdy poczuje te siłę, zwłaszcza teraz, kiedy nieco nam tej wolności brakuje!






Znaasz zapach YSL Libre? a może dopiero masz ochotę się z nim poznać? 


 Mus do mycia twarzy z masłem Shea od Laq

Mus do mycia twarzy z masłem Shea od Laq




Nie spodziewałam się, że ta recenzja powstanie... Ale nie mogę sobie odmówić przyjemności napisania Wam o tym produkcie. Nasza historia jest dosyć krótka, wiedziałam, że ów produkt istnieje, fakt chciałam go kupić, ale zawsze gdzieś mi to umykało. Aż pewnego dnia, znalazłam go w pudełko Chill Box i już wiem, że ta historia tutaj się nie skończy!  














Laq to polska marka, która powstała z potrzeby serca! Pielęgnacja powinna być szybka, skuteczna i w zgodzie z naturą. Wiele lat stosowałam tylko naturalne kosmetyki, choć nie zawsze moja skóra, czy włosy to lubiły. Nauczyłam się dzięki tym eksperymentom wybierać dla siebie to co najlepsze i to co dobrze współgra z innymi kosmetykami, nie koniecznie o czystym składzie ;) 














Mus to czy pianka?

Muszę przyznać, że konsystencja mnie mocno zaskoczyła, jest to coś na pograniczu kremu i lekkiego musu. Bardzo łatwo wydobyć produkt z opakowania i rozprowadzić na twarzy. Wystarczy odrobina wody, aby mus zamienił się w delikatną piankę. Bardzo delikatnie, ale skutecznie domywa naszą twarz z resztek makijażu. Mus oczyszcza, ale jednocześnie pielęgnuję naszą skórę, przyjemnie ją nawilża i nie zaburza naszego naturalnego Ph skóry. Ma prosty skład i wspaniałą wydajność, wystarczy bowiem odrobina, aby dokładnie umyć naszą twarz! Cena także bardzo atrakcyjna jak na tak przyjemny produkt!






Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl/Lauroyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Parfum, Cl 17200.














Wieczorny demakijaż to podstawa pielęgnacji i mój ulubiony moment w ciągu dnia, kiedy daję swojej skórze to co najlepsze. To też moja chwila wytchnienia po całym długim dniu. W tym momencie chce się odstresować i rozpieścić, a takie kosmetyki tylko mi we tym pomagają! Warto spróbować sama mam w planach zakupić także wersję oczyszczającą i peelingującą! Mam jeszcze jedną refleksję, warto zamawiać boxy kosmetyczne, bowiem to właśnie dzięki nim, możemy odkryć prawdziwe perełki, które na stałe zagoszczą w naszej kosmetyczce!












Znacie tę markę? lubicie takie produkty do oczyszczania twarzy? 
Copyright © 2014 Do połowy pełna... , Blogger