Milani - Conceal & Perfect Liquid Foundation | Hit, czy kit?
Znalezienie idealnego podkładu nie jest prostą sprawą, ile czasu spędzamy na formach, blogach i w perfumeriach zanim podejmiemy decyzję? A ile razy ta decyzja okazuje się nietrafiona?! Z podkładami, nigdy nic nie wiadomo ten który zachwycił nas od samego początku, często traci w późniejszym czasie i na odwrót. Dzisiaj chciałam opowiedzieć, Wam o podkładzie marki Milani, którą poznałam w lipcu, podczas spotkania Beauty By Bloggers. Jesteście ciekawi tej historii i jej końca, to zapraszam do lektury.
Zacznę o typowych informacji, czyli od opakowania, które jest szklane i solidne, pompka działa bez zastrzeżeń i dozuje optymalną ilość produktu. W przypadku tego podkładu, jedna pompka to już naprawdę sporo. Trzeba nauczyć się obsługiwać ten podkład, bo nasz pierwszy raz był trudny. Na plus zasługuje subtelny, lekko kwiatowy zapach. Jego cena to 80 zł/30 ml
Kiedy widziałam ten podkład na twarzy koleżanki, byłam oczarowana, bardzo podobał mi się efekt, jaki zostawiał na skórze. Moje pierwsze użycie nie było jednak trafione. Zwyczajnie nałożyłam tego podkłądu zbyt dużo i w efekcie wyglądałam karykaturalnie. Nie lubię efektu maski na sobie i u innych. Tego dnia przesadziłam, nie wiem co sobie myślałam, ale po kilku podejściach nauczyłam się go obsługiwać. Podkład jest dość gęsty, najlepiej nakładać go cienkimi warstwami. Krycie ma fenomenalne więc już po pierwszej warstwie w moim przypadku jest ono mocne, przy dwóch warstwach, mamy już opcję full cover.
Mój odcień wybierałam internetowo i postawiłam na kolor 01 Creamy Vanilla niestety nie trafiłam idealnie, ponieważ podkład jest dla mnie zbyt żółty. Oczywiście to zawsze lepsza opcja, niż podkład wpadający w różowe tony, ale nie do końca czuję się z nim komfortowo. Najlepiej lekko go rozjaśnić mixerem do podkładów, lub lekko przypudrować białym pudrem. Zazwyczaj nakładałam go gąbeczkę, dzięki czemu udawało mi się go w miarę dobrze "wpracować" w skórę twarzy i rozetrzeć resztki na szyję.
Podkład, nakłada się dość przyjemnie, jego gęsta konsystencja przypomina krem, dzięki czemu możemy go dobrze rozprowadzić na skórze, bez obawy o zastyganie produktu. Ten podkład mimo wszystko postawia na cerze dość świetliste wykończenie i to akurat uważam za plus. Warto pamiętać, że w przypadku tego podkłądu mniej znaczy więcej. Kiedy nałożyłam go za dużo i jeszcze zagruntowałam pudrem, miałam na twarzy suchą maskę.
Na ten podkład trzeba znaleźć sposób, na pewno warto pod nakładać silnie nawilżające produkty, ale te o lżejszej konsystencji, żeby uniknąć rozwarstwienia podkładu na skórze. Warto wykonywać regularny peeling, bo obawiam się, że przy cerach suchych może podkreślać suche skórki.
Mam bardzo mieszane uczucia względem tego podkładu, z jednej strony jest naprawdę świetny, ale ma też sporo minusów ( niestety) Po pierwsze nie jest prosty w obsłudze i należy się go nauczyć, może to tylko moja opinia, ponieważ nie mam zbyt dużego doświadczenia z podkładami mocno kryjącymi. Kiedy go już umiejętnie nałożę, moja skóra prezentuje się nienagannie przez cały dzień. Moja mieszana cera, nie wyświeca się przy nim zbyt szybko, nie odczuwam także uczucia ściągnięcia, czy przesuszenia. Twarz wygląda na nieskazitelną i tak też postrzegałam cerę koleżanki, która go testowała chwilę przede mną. Uważam, że to rewelacyjny podkład na wieczór, sesję zdjęciową oraz na ślub. Jest bardzo trwały i maksymalnie kryjący, z powodzeniem zakryje przebarwienia, piegi, naczynka, czy nawet drobne blizny na skórze. Niestety to nie jest efekt, na jakim mi zależy, dużo bardziej cenię sobie naturalny i świetlisty efekt. Dlatego uważam, że to podkład od święta i do zadań specjalnych, nie nadaje się na co dzień. Kiedy stosowałam go przez dłuższy czas bez przerwy, zapchał moją cerę i niestety to utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten podkład zbyt mocno obciąża skórę. Zostawiłam go sobie na specjalne okazje, kiedy będę chciała coś zakryć lub będę potrzebowała nienagannej trwałości, bo ten podkład to z pewnością może Wam zapewnić. Myślę, że Milani, może być świetną i tańsza alternatywą dla kultowego podkładu Estee Lauder Double Wear. Jego krycie i trwałość, oceniam na tym samym poziomie.
Jakie podkłady Wy lubicie używać, na co zwracacie uwagę? Ma dobrze kryć, czy raczej subtelnie rozświetlać Waszą cerę?